Rewolucja w badaniach technicznych pojazdów

Już niebawem polskich kierowców spotkać mogą kary za spóźnione badania techniczne pojazdów. MIR szykuje bowiem nowelizację prawa o ruchu drogowym. Projekt zakłada także szereg innych kontrowersyjnych pomysłów; m.in. obowiązkowe zdjęcia samochodów na stacji diagnostycznej i specjalne naklejki na szybę. Czy aby na pewno jednak zmiany te poprawią bezpieczeństwo na drogach?

badania techniczne

Zły stan pojazdów w Polsce

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju przygotowało właśnie zapisy projektu założeń do nowelizacji prawa o ruchu drogowym. Propozycja zmian spowodowana jest przede wszystkim zbyt dużą ilością aut o złym stanie technicznym, jeżdżących po polskich drogach. Ministerstwo wskazuje, że średni wiek pojazdów w naszym kraju to 15 lat, z czego aż 98% z nich zdaje przegląd, co może wskazywać na zamierzone uchybienia diagnostów. Przedstawiciel Polskiej Izby Kontroli Pojazdów potwierdza, że niektóre stacje w ogóle nie robią badań i wystawiają stosowne zaświadczenia (diagności podbijają dowody rejestracyjne po znajomości). Dodatkowo prawie 20% samochodów jeździ bez ważnego przeglądu.

Polska pod tym względem jest w niechlubnej czołówce wśród krajów europejskich. Dla przykładu w krajach, gdzie samochody są dużo młodsze (np. w Skandynawii) aż 30% z nich rokrocznie nie przechodzi przeglądu.

Lista nowości

Zmiany w Ustawie dotkną zarówno samych kierowców, jak i stacje kontroli pojazdów w zakresie ich pracy. Zgodnie z założeniami projektu za spóźnienie się z przeglądem będzie nakładana kara w wysokości kosztu badania, a więc kierowca zapłaci podwójną stawkę (nawet jeśli spóźni się z terminem przeglądu tylko jeden dzień). Na liście nowości znajduje się także specjalne zaświadczenie ze stacji diagnostycznej, które trzeba będzie wozić ze sobą w pojeździe (oprócz dowodu rejestracyjnego z pieczątką). Będzie ono stanowiło dokument stwierdzający dopuszczenie pojazdu do ruchu w Polsce. Na stacji obowiązkowo diagnosta w czasie kontroli będzie musiał również wykonać zdjęcie każdego pojazdu, potwierdzające, że dany samochód rzeczywiście był na stacji. Jakby tego było mało, na przedniej szybie trzeba będzie wozić naklejkę potwierdzającą ważność ostatniej kontroli technicznej. Pomoże to przede wszystkim policji zauważyć pojazdy bez aktualnych badań. Ministerstwo chce także aby kierowcy płacili przed wykonaniem badania, a nie jak do tej pory po wykonaniu usługi. Obecnie jeśli diagnosta stwierdzi usterkę, kierowca nierzadko wraca na powtórne badanie po naprawieniu mankamentów.

Jednocześnie rozszerzone zostaną uprawnienia inspektorów Transportowego Dozoru Technicznego. Będą oni mogli występować w roli tzw. tajemniczego klienta i stosować prowokacje na stacjach diagnostycznych (zgłaszać się na badanie z uszkodzonym autem). Obecnie konieczne jest zawiadomienie przedsiębiorcy o zamiarze wszczęcia kontroli. Nie trzeba chyba mówić, że pomysł ten budzi wiele emocji wśród samych diagnostów.

Podsumowując

Obowiązkowy coroczny przegląd techniczny pojazdów nie przez wszystkich polskich kierowców oraz diagnostów traktowany jest poważnie. Już niebawem sytuacja ta ma się diametralnie zmienić. Samorządy i środowisko diagnostów otrzymali bowiem do wglądu projekt założeń nowelizacji ustawy, która zakłada daleko idące zmiany w badaniach technicznych pojazdów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wejdą one w życie w ciągu 3 lat. Czy po tych rewolucjach wyeliminowane zostaną pojazdy uszkodzone lub zatruwające środowisko a bezpieczeństwo na drogach wzrośnie pokaże czas.

Informacja za: www.zmpd.pl, www.prawo.gazetaprawna.pl, www.tvn24.pl